Powrót do przeszłości

Numer 3: Cała Sieć się sprzedała

Gdy powstawał Internet wszystko miało być za darmo, tfu… drogie, bo dla Wojska. Ale potem okazało się, że Ci, którzy to robili byli filantropami i za pieniądze uczelni ogłosili, że wszystko będzie za darmo. Dla nauki i rozwoju społeczeństw. No i tak nic się nie działo… Gdy nagle okazało się, ze Internet to przecież normalny rynek, dzięki któremu można zarobić i uwolniono go od tajemnicy i otwarto jego przestworza dla ludzi traktujących jako kolejną platformę do komunikacji swoich przedsięwzięć oraz tych, którzy dzięki specyficznym warunkom wytworzonym w Internecie budowali przełomowe rozwiązania wspomagające ludzi.

Jedną z 3 największych obaw lat 90. było wpompowanie w niego instytucji zarabiających na reklamie. Spam jest, był i będzie przekleństwem Internetu. Jednak czy od tamtego czasu się coś zmieniło?

Ludzie dalej psioczą na reklamy, jednak wszystkie modele biznesowe w Sieci pokazują, że wolą je zobaczyć niż za coś w Sieci zapłacić. Obawy o sprzedanie Sieci zamieniły się w obawy o sprzedanie ich danych osobowych. Myślę, że wszyscy słyszeliście o sprzedawaniu waszych danych osobowych dla klientów Facebooka czy innych podmiotów. To są właśnie te obawy.

Moja rada? Tak, cała Sieć jest komercyjna. Nie bój się tego, tak jak nie boisz się wchodząc do sklepu. On też jest komercyjny, miej swoje zdanie, podejmuj samodzielnie decyzje, to obawy o sprzedaniu Sieci przestaną Cię dręczyć.

Numer 2: To moje, czyli własność intelektualna!

90-te lata webmasterzy spędzili na kopiowaniu rozwiązań stworzonych przez innych, którzy skopiowali część i dopisali swoje. Ten proceder był tak nagminny, że w Sieci szybko pojawiła się obawa, że publiczny kod stron WWW może być dowolnie pobierany, przekształcany i dostosowywany do potrzeb klientów. Ludzie nagminnie ściągali teksty oraz zdjęcia i umieszczali na swoich stronach. Panował etap, który nazywam hippie-internetu czyli wolności na każdym kroku.

Gdy w Sieci pojawił się biznes, pojawiły się obawy. Związane z dostępnością materiałów i ich dystrybucją. Modele biznesowe całkowicie nie pasowały do świata „bierzcie, co chcecie i idźcie się dzielcie”. O ile nie masz problemu ze zrozumieniem dlaczego producent samochodów ma pretensje do innego za plagiat wzorniczy, to w tamtych czasach bezpośrednia kopia czyjegoś serwisu wraz z treścią była może nie czymś normalnym, ale w większości przypadków akceptowalnym. W 1994 roku stworzyłem stronę z tekstami wszystkich piosenek Kultu, jakież było moje zdziwienie, gdy odezwał się do mnie ktoś z obsługi zespołu, że to, co zrobiłem nie jest legalne. Dziś jest podobnie, tylko nie wiadomo jak to ugryźć, bo np. Youtube pokazując nieleganie filmy wykorzystuje amerykańskie prawo i jest czyste jak łza.

Jak radzić sobie z tą obawą? Bądź legalny, zgodnie z obowiązującym prawem. Szukaj w nim luk, dzięki którym zbudujesz przewagę.

Numer 1: Twoje dane zostały skradzione!

Największym postrachem Internetu w latach 90. były włamania hakerów. Włamywali się wszędzie – do AOL, NASA, New York Timesa. Rajdy, jakie urządzali były postrachem całego rynku, ofiarą padali mali i wielcy. Ginęły loginy i hasła setek tysięcy użytkowników, ich poczta. Serwisy informacyjne zamieniały się w serwisy pornograficzne. Polskie biznesy również przeżywały to nie raz. Gdy kurz opadł i minęła dekada okazuje się, że ta obawa jest najsilniejszą obawą w Internecie, jednak skupia się nie na całości włamania, a na sensytywnych danych. Większość z nas obawia się o dane umieszczone w Sieci, o numery swoich kart kredytowych w bazach sklepów, o adresy i daty urodzin umieszczone w serwisach społecznościowych. Obawia się też coraz częściej już nie o to, że zostaną wykradzione przez hakerów, ale poprzez różne zapisy w regulaminach, dzięki którym nasze dane zostaną przekazane legalnie do reklamodawców czy innych podmiotów.

Tego typu obawy rosną wraz z poznawaniem Sieci i im dłużej w niej jesteśmy, tym stają się większe. Po prostu większa penetracja Sieci wpływa na zwiększenie ilości wrażliwych miejsc, a to przekłada się na naturalne obawy. Po sobie widzę jak niewiele serwisów otrzymuje ode mnie prawdziwe dane; w zasadzie tylko te, którym ufam.

Moja rada: ufaj nielicznym, posiadaj kartę do zakupów w Sieci, nie przekazuj wszystkich danych o sobie do czasu, gdy nie będziesz pewny, że odbiorca jest rzetelnym biznesem, który jest w stanie je zabezpieczyć.

Pages ( 4 of 4 ): « Poprzednie123 4