Powrót do przeszłości

Numer 6: Błąd roku 2000 i koniec adresów IP (4)
Przed 2000 rokiem pojawiła się nagle nieustająca debata, co przestanie działać, które z rakiet atomowych wystartuje na Rosję oraz dlaczego wszystko się rozleci. Taka obawa trzęsła rynkiem komputerowym, a ten deczko przekładał się na Internet. W Sieci pojawiały się setki komentarzy, wypowiedzi ekspertów o końcu świata i tragedii narodowej. W zasadzie w sylwestra 1999 oczekiwałem 3 wojny światowej wywołanej przez millenijny błąd. Wszyscy wiemy jak się to skończyło.

Dzisiejsze obawy podobnego typu to obawa o kończące się adresy IP (unikalne adresy urządzeń w Sieci). Jak się to skończy? Podobnie jak w 2000 roku.  Rynek jest tak dynamiczny, że tego typu problemy rozwiązuje się szybko bez angażowania tłumów gapiów.

Moja rada na tą obawę? Nie przejmuj się ludowymi legendami, w tym biznesie jest za dużo zainwestowanych pieniędzy, by tego typu problemy miały go drastycznie ograniczyć.

Numer 5: Chaos w standardach sieciowych

Gdy dziś opowiadam o wojnie przeglądarek to część słuchających patrzy na mnie jak na kosmitę. Tak przed 2000 rokiem była otwarta wojna na standardy zakończona rozejmem Internet Explorera i Netscape, który mówił o tym, że te będą zachowywać się zgodnie ze standardem wyznaczonym przez World Wide Web Consortium (W3C). Jednak do niedawna jeszcze obowiązywały wersje Internet Explorera np. 6, która swoim interpretowaniem HTML’a wprawiała niejednego w szał i zgrzytanie zębami. Gdy prawie jedna czwarta twojej pracy nie jest związana z tworzeniem, a dostosowywaniem kodu by strona działała pod daną przeglądarką obawy o przyszłość swojej pracy przy kolejnej edycji problematycznej przeglądarki wcale nie malały.  Pojawiały się też standardy, które dziś już tylko śmiesznie brzmią takie jak SMIL – Synchronized Multimedia Integration Language, PGML – Graphics Precision Markup Language, VML – Vector Markup Language itd. A potem tysiące pluginów instalowanych do przeglądarek obsługujących kolejne tysiące różnych formatów. Człowiek miał wrażenie, że za chwilę by otworzyć dowolną stronę będzie musiał co chwilę zassać z Sieci jakiś program.

Czy dzisiaj jest inaczej? Są te same obawy, skoro dziś nie ma standardu, dzięki któremu mógłbym na dowolne urządzeniu wyświetlić bezpiecznie płatne wideo, nie ma standardu do grafiki wektorowej, nie ma standardu do animacji. Jobs nie pozwala na flasha, a inni pozwalają to dokładnie pojawiają się te same obawy, jak mam sobie radzić w tej mnogości technologii i gdzie jest standard.

Nie mam rady na tą obawę, sam żyję w przekonaniu, że aktualnie nie ma na to lekarstwa i częściowo ta obawa stymuluje rynek.

Numer 4: Jeden wygrywa! Inni do piachu!

W latach 90. Microsoft został pozwany za praktyki monopolistyczne związane z preinstalowaniem w systemie zintegrowanej z nim przeglądarki internetowej. W czasach, gdy na rynku były 2 przeglądarki wygranie takiego procesu przez Microsoft wywoływało obawę, co w przypadku innych rzeczy związanych z Microsoftem czy za chwilę nie pozostanie jedyny słuszny system operacyjny, jedyna słuszna wersja dowolnego programu, ale jedynie od Microsoftu?  W tamtych czasach wcale to nie była obawa wyśniona, była całkiem realna. Nie, nie było „innych” przyjaznych systemów związanych z platformą PC (tak wiem, był Linux – tylko, kto niby miał go zainstalowanego w domu?).

Ta obawa jest widoczna w dzisiejszych analizach rynku. Analitycy powoli zaczynają się zastanawiać czy Google ze swoim pędem na Androida oraz z mocnym trendem rozwijania systemów urządzeń dotykowych nie przejmie władzy i stanie się jedynym słusznym decydującym o tym, co dostaniesz. A może ekosystem Facebooka stanie się właśnie takim systemem, którzy przejmie całą interakcję. Apple też wcale nie czeka na ruch konkurencji, może to oni będą liderem? Nikt nie wie, a obawy są jeszcze większe gdy uświadomimy sobie jak duże pieniądze za tym stoją. Apple właśnie ogłosiło zysk na poziomie 6 miliardów dolarów w kwartale – nie wiem jak Wy, ale ja 3 razy sprawdzałem, bo nie mogłem uwierzyć.

Całe szczęście obawa ta raczej nie jest poparta jakimikolwiek wskaźnikami. Różnorodność w Sieci jest duża, a zmienność jeszcze większa. Co chwile powstają innowacyjne produkty, które przekształcają produkty w złotonośne kury.

Czytaj dalej…

Pages ( 3 of 4 ): « Poprzednie12 3 4Następne »