Powrót do przeszłości

Numer 9: Mam słabą przepustowość i moi klienci również
Ponad 10 lat temu w Polsce ludzie w zasadzie korzystali w domach jedynie z modemów, wyjątki („znajomi królika”) czasem posiadali łącze stałe, ale można spokojnie ich pominąć. Większość łączyła się albo modemami 14,4 kbps (Przy 14,4 tysięcy bitów na sekundę dzisiejsza strona beta.www.Interia.pl ściągałaby się ponad 2 minuty). Nikt nie wierzył, że taka jak dziś przepustowość będzie szybko możliwa. W 1998 roku w serwerowni Onetu w Krakowie były 4 modemy 2 Megabitowe. Pamiętam jak dziś uśmiechniętych panów z Telekomunikacji, którzy z podziwem podczas instalacji następnych (przybywały w dużym tempie) oglądali szafę telekomunikacyjną, w której ich modemy stały jeden na drugim.  Transfer, który wtedy mógł być wysłany z tej serwerowni dziś dużo użytkowników może osiągnąć poprzez komórkę siedząc w parku. Jakbym o tym powiedział komuś z branży w 1998 roku, to dziś szukalibyście mnie w domu dla obłąkanych.

Jednak obawy się nie zmieniły właśnie dokładnie z tego powodu, wielkość łącz dostawców idzie w parze z wielkością łącz u odbiorców. Zawsze pojawia się więc obawa czy to, co mam wystarczy, aby udostępnić swoją usługę. Dziś media internetowe, często poprzez atrakcyjność swojej treści cierpią na niedostępność swoich usług, a chwilowe inwestycje w łącza nie są takie proste.

Moja rada na tą obawę? Bądź przygotowany na szybkie przepięcie się na lepszą infrastrukturę, bo często w naszym świecie sukces źle ogarnięty może być początkiem porażki.

Numer 8: Kopiowanie rozwiązań liderów

W 1998 roku liderem światowego rynku był Yahoo. Wszyscy stękali i grymasili, że ten Yahoo to wszystko zagarnie i już nic nie będzie. Ci sami ludzie kopiowali prawie 1:1 rozwiązania funkcjonalne, grafiki, rozmieszczenie elementów oraz same tematyki i na tej podstawie tworzyli swoje serwisy. Istniała obawa, że coraz więcej stron wygląda jak Yahoo, powstał nawet taki termin jak Yahooizacja Internetu. Bo w Yahoo wszystko na te czasy było na miejscu i mieli super szybko działającą stronę (był wyścig w Sieci, która strona najszybciej się ładuje), posiadali personalizację, mieli e-mail za darmo, mapy w Sieci i sprawną wyszukiwarkę. Oni to wszystko mieli w 1998 i byli prawdziwym liderem. Kopiowali ich wszyscy – Onet, WP – naprawdę wszyscy.

Czy dziś ta obawa występuje? Występuje, tylko trudniej jest skopiować innowacje Googla, Facebooka czy nawet Yahoo. Co ciekawe, jakbym wtedy powiedział, że Yahoo wcale nie będzie za 10 lat liderem to dokładnie tak samo byście na mnie patrzyli jak powiedziałbym, że Google i Facebook nie będą liderami w 2021 roku.

Moja rada na tą obawę? Kopiuj, modyfikuj, dostosowuj, przekształcaj – rób wszystko, co jest legalne, by twój serwis bardziej odpowiadał twoim klientom. Ale rób to, bo gdy przestaniesz to możesz już teraz zacząć zamykać swój biznes.

Numer 7: Złe wyceny przedsięwzięć internetowych

Już w 1998 roku ludzie zdawali sobie sprawę, że wyceny spółek internetowych są zdecydowanie wystrzelone w kosmos. Na bazie tego optymizmu pojawiały się naturalne obawy, co gdy równoległe do mojej firmy biznesy zaczną się przewracać? Przecież ja tu ciężko pracuję, a nagle samo odium porażki rynku przygniecie mnie tak, że już nikt nie będzie chciał mi pomóc.

Taka obawa rodziła się w głowach niejednego twórcy, dziś jest dokładnie tak samo. Gdy rynek mi mówi, że Facebook jest warty 70 miliardów dolarów, to albo była jakaś super inflacja albo ktoś celowo kręci rynek. Tylko ten rynek, gdy nagle zaczniemy oglądać wyniki usiądzie i powie, że dalej to on nie pojedzie i te dziesiątki miliardów nagle wyparują. Wyparują z wynagrodzeń pracowników, z inwestycji, z banków tj. z miejsc, które innym biznesom dają teraz żyć.  Dlatego tak ważne jest nie wierzyć w abstrakcyjne zapewnienia o wartości.

Co z tą obawą? Trzeba żyć i zabezpieczać się na wypadek przewróconego rynku. Ponoć przygotowani na kryzys i działający w kryzysie wychodzą na nim najlepiej.

Czytaj dalej…

Pages ( 2 of 4 ): « Poprzednie1 2 34Następne »