haha grill logo

Strona: Hahagrill.pl

Gdy przemieszczasz się po mieście obserwując lokalne biznesy, zauważasz, że zwykle ich właściciele skupiają się na ładnie wyglądającej witrynie sklepowej, lub schludnie przygotowanym wystroju lokalu. W zasadzie na tych dwóch pozycjach można zakończyć listę.

Od pewnego czasu mam taki „fetysz”, że gdy spodoba mi się jakieś miejsce, sprawdzam jak wygląda jego „awatar” w sieci. Zwykle nie znajduje nic, lub całkowicie niedopracowane i nędzne imitacje biznesów.

hahagrill.pl by CreamTeam

Wczoraj usiadłem z wrażenia. Usiadłem i zamówiłem ulubioną karkówkę. Ja to się stało? Otóż, czekając na znajomych postanowiłem wstukać nazwę mojego punktu żywieniowego, do którego przychodzę, gdy wracam z nocnych wizyt towarzyskich. Pomyślałem, że będzie to początek mojego rozeznania w sieciowych wersjach biznesów na Kazimierzu. Dla wyjaśnienia, mówię o dzielnicy Krakowa a nie Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Stałem grzecznie kradnąc internet z pobliskiej knajpeczki. O haśle do sieci poinformował mnie foursquare, więc nie myśl, że jakimś hakerem jestem. Ot umiem się rozglądać.

Wracając do Grilla na Kazimierzu. Po kilku próbach okazało się, że on ma nazwę! No, nie taką oczywistą „Grill na Kazimierzu” tylko inną, jakąś taką, no właśnie inną „Haha Grill”. To zdziwienie znikło, gdy wyświetliła się ich strona. Z reguły jestem gadatliwy i wodo lejny, ale odebrało mi język na cały wieczór. A do dziś mam ślady miejsca, w którym stałem, odbite na spadającej ze zdziwienia szczęce.

Mistrzostwo świata. Podziwiam takie biznesy i już lubię tą stronę. [Sekundę musze wyczyścić monitor, bo przez przypadek oblizałem jedną z potraw i teraz nie widzę, co piszę. Muszę Ci najpierw dać serwetki i widelczyk bo pewnie zaraz paluchami pobrudzisz klawiaturę!]

Polecam Grilla z Kazimierza, ich stronę oraz otwartość, z jaką pani Bożenka podchodzi do internetu. Chciałbym, żeby każdy biznes się tak szanował! A teraz zmykam, strona narobiła mi ochoty na grilla. A ty klikaj w www.hahagrill.pl i uważaj na klawiaturę! Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

I jeszcze jedno do kompletu. Ten sympatyczny biznes wygląda na ulicy jak na niżej umieszczonym zdjęciu. Umieszczam to aby łatwiej było trafić, bo tego miejsca nie można ominąć! Szczególnie o 2 w nocy.

Warto też przeglądnąć inne prace zespołu z CreamTeam, który wykonał stronę oraz całą oprawę graficzną. Wiedzą co robią.

  • A najmilsze chyba w tym wszystkim jest to że taki internetowy wyjadacz jak Moon, może docenić smaczną stronę i nagrodzić ją postem.

    • Chciałbym po prostu, żeby inne małe biznesy również tak ciekawie podchodziły do internetu 😉

  • Dziękujemy za laurkę! 😀

    P.S. Jak to miło się dowiedzieć, przypadkiem, bez fanfar, że ktoś jednak dostrzega te niuanse, jak szacunek, do siebie, do swojej profesji, do klienta, ten opisany szacunek geszeftfirera do swojego biznesu; te wszystkie niezauważalne elementy dobrej pracy, na które w j. polskim chyba nie ma przymiotnika tak pełnego znaczeniowo jak angielskie sophisticated, a które, choć niewidoczne, decydują o jakości wypuszczanego z rąk produktu i odróżniają artystę o złotych rękach nie tylko od amatora ale i od profesjonalisty.
    Artystą się bywa. Właśnie w takich chwilach, gdy doceniają cię ci, na których opinii ci zależy. Jeszcze raz dziękuję w imieniu własnym, zespołu i klienta.

  • Zwolenniczką takiego żarełka nie jestem, ale stronka robi wrażenie -- elegancka, prosta i czytelna:) Cel osiągnięty -wzbudza apetyt;)

  • Ale cudeńko! 🙂

    A ja z kolei w zeszłym tygodniu znalazłem w Warszawie pizzerię żyjącą z dostaw na lunche do firm. Nie mającą nic poza fanpagem na Facebooku. Bez żadnej podstrony z menu chociażby. Trzeba dzwonić. XXI wiek.

  • Andrzeju, wystarczy kilka kontraktów długoterminowych, zwłaszcza jak się żyje z klientów korporacyjnych, jak wskazujesz, wypełniających portfel zamówień oraz zdolności wytwórcze podmiotu i nawet fanpage nie będzie potrzebny, prawda?
    Trochę, jak średniowiecze biznesu, a na pewno przedszkole z ekonomiki przedsiębiorstw 😉