Społecznościowa pułapka

A gdy już opadnie kurz, wywołany przez wszystkie sieci społecznościowe może ktoś zauważy, że to wszystko obłuda, w której sami nakręcamy się na te same tematy. Sami ciągniemy setki tych samych linków, oglądamy tysiące tych samych filmów i stajemy się tacy sami.

Do czasu, gdy społeczności były domeną specjalnie przygotowanych do tego serwisów nie miałem jeszcze takich obaw. Dziś, gdy wszyscy chcą być zintegrowani z magicznie dostępną listą moich znajomych moje obawy świecą jakby spędziły tydzień w reaktorze atomowym. Na dodatek stały się delikatnie mówiąc toksyczne.

Kiedyś mogłem wejść na Facebooka i przeglądać, co tam moi znajomi robią. Później już FaceBóg postanowił trochę podsterować tym wątkiem i wybrać te, które najbardziej się podobają mnie i mojej grupie znajomych. Ok, powiedziałem nie ma problemu sterujcie sobie, ja wiem, czego chce będę wchodził na profile moich znajomych i sprawdzał, co u nich. Ale, nie to nie mógł być koniec. Wszyscy szukają jak zrobić, aby dane, które oglądasz były najbardziej dopasowane do nas. Tak, więc właśnie Google uwzględnił kiedyś kilka „fajnych” parametrów do algorytmu pokazywania swojego indeksu. Bo przecież ciekawszy będzie dla mnie link, który ma dużą ilość klików z wyszukiwarki. Przecież ciekawy będzie dla mnie link, który jest udostępniany przez inne serwisy. Teraz okazuje się, że ciekawy będzie dla mnie link, którego mój znajomy poleca na twitterze (google) lub na Facebooku (bing).

Czuję, jak zamykają mnie w słoiku z moimi znajomymi. Karmią mnie przez tą samą rurkę tym samym. Wkrótce nie będę miał, o czym z nimi pogadać, bo z czegokolwiek korzystają będą o tym samym wiedzieć, co ja. Już teraz często zdarza się mi słyszeć jak ktoś produkuje się z jakimś opisem tego, co widziałby po piętnastu sekundach grupa znajomych mówi: „tak, tak widzieliśmy to na Facebooku, Ziutek to publikował”.

Społecznościówki budują wirtualne relacje zabijając te fizyczne. Może zbytnio panikuje jednak im głębiej to wchodzi w nasze życie tym bardziej stajemy się tacy sami. Wiemy to samo. Czytamy to samo. Oglądamy to samo. Chodzimy w te same miejsca. Pijemy te same wina. Jemy te same sery. Jeździmy na te same wakacje. Stajemy się sztucznym wytworem technologii, którą stworzyliśmy po to by było nam łatwiej. Czy na pewno chcesz być plastikowym człowiekiem?

 

  • Nic nie dzieje się bez przyczyny. Widocznie ludzie chcą mieć wyżej w wynikach strony klikane przez znajomych, itd. Trend jak każdy inny -- minie.

  • Paweł -- chcą albo mają chcieć;) ale zgadzam się, że minie tylko wolniej niż poprzedzające go spolecznosciowki

  • Bezinteresowność nie istnieje, a jeśli nawet to raczej nie u twórców i administratorów internetowych gigantów, gdy się o tym pamięta można ciut lepiej sobie z tym radzić -- to jak z manipulacją w supermarketach -- świadomy technik człowiek dalej robi zakupy w danym sklepie, ale podejmuje świadome decyzje jako wolny człowiek -- z społecznościówkami jest podobnie.