Reklama(cja)

Leszek Kołakowski swego czasu powiedział, że wartościowe wyniki można niekiedy osiągnąć działając z niskich pobudek. Pytanie, jakie sobie stawiam to czy wykorzystując niskie pobudki swoich użytkowników można osiągnąć wartościowe wyniki?

W zasadzie, gdy już to napisałem mógłbym odpowiedzieć na to pytanie pozytywnie. Nie próbować dowodzić, że tak nie jest. Gdyż moja obserwacja rynku reklamy, Internetu i wiele innych obszarów ewidentnie potwierdza, że tego typu strategia wielokrotnie się sprawdziła, sprawdza i będzie się sprawdzać. Jest tylko jedno, ALE, które nie pozwala mi zamknąć tego wpisu i pójść dalej. Mam problem z tym słowem „wartościowe”.

Pycha, Zazdrość, Żądza, Gniew, Chciwość, Lenistwo to wierzchołek góry zwanej niskimi pobudkami. Wykorzystywanie ich do swoich biznesów jest efektowne i pewnie efektywne. W mojej ocenie trudno jednak mówić o wartości. Ta same niskie pobudki sprowadzą wcześniejsze działania wpływające na wynik do parteru. Ci sami ludzie, którzy ściągani za pomocą kontrowersyjnych zabiegów, odpłyną w inne racjonalnie pompujące w nich mieszankę doznań miejsca. Może nie stanie się to od razu, jednak w naturze człowieka jest wbudowana potrzeba utrzymywania równowagi – w każdej sferze życia.

Utrzymywanie równowagi w przekazie nie pozwala na nieustanne pobudzanie użytkowników a to jest podstawowym narzędziem ludzi wykorzystujących niskie pobudki. Bombardowanie kontrastami, odmiennością, podziałami, konfliktami najczęściej wywołuje przesyt i odrzucenie. I na przykład, jeśli jesteś zwolennikiem teorii, że nasza-klasa.pl traci użytkowników, to być może właśnie przez przesyt i nieustanne bombardowanie komunikacją wpływająca na niskie pobudki. Bo na naszej klasie ludzie pokazują jak im się wiedzie w życiu, co zrobili, gdzie byli a to wywołuje zazdrość, gniew, pychę. Te uczucia w nadmiarze powodują odrzucenie – mamy również tego przykłady w polityce.

A jak to się ma do reklamy? Dokładnie w taki sam sposób, dlatego dziwię się, jakim cudem pojawiają się reklamodawcy wokół tego typu kontrowersyjnych przedsięwzięć. Jak komuś udaje się sprzedać reklamę na ciągłym przekazie w stylu porównywalnym do pokazywania wibratora przez Palikota czy afer Samoobronowych?  Nie wiem! Ale podziwiam jego zdolność do przekonywania reklamodawcy, który jakimś cudem wierzy w to, że pokazywanie swojego przekazu obok tego typu treści wpływa na parametry sprzedażowe i wizerunkowe jego produktu.

  • No i teraz powstaje pytanie: co autor ma na myśli? Bo sens rozumiem, ale jeśli się w to w gryźć, to ni cholery 🙂

    • W zasadzie mam tak samo 😉 Ale na poważnie, to mam na myśli to, że zbudowanie sukcesu przy użyciu niskich pobudek (wykorzystując chciwość, gniew, zazdrość itd.) często prowadzi do konstrukcji wydmuszki która wcześniej czy później się rozleci.