Powrót do przeszłości

Co przerażało internautów w czasach, gdy nie było jeszcze Facebooka a Google był jeszcze w powijakach. Tym razem opowiem jak świat Internetowy ponad dekadę temu obawiał się różnego rodzaju spraw.

Jest taka część społeczeństwa, która uwielbia horrory. Gdy pojawiają się w nich zdarzenia, które wywołują wybuch emocji i pompowanie hektolitrów adrenaliny są wniebowzięci. Uwielbiają rollercostery, ekstremalne zabawy i historie z dreszczykiem.  Dla tych ludzi przygotowałem to zestawienie by mieli świadomość, że to, czego kiedyś się ludzie obawiali dziś wydaje się na pierwszy rzut oka śmieszne, lecz gdy głębiej się przyglądniemy okazuje się być aktualnym lękiem.

Tak więc zaczynamy od najmniejszej obawy roku 1998:

Numer 10: Zrobiłem serwis, ale nikt go nie odwiedza

To dla inwestującego twórcy okropny koszmar. Stworzyć serwis, na który nikt nie wchodzi to nie był jakiś mit. To działo się notorycznie. Zasięg „dużych” portali w Polsce (OptimusNet, WP.cnt.pl) dzisiaj wywołałby śmiech każdego posiadacza serwisów. Na Zachodzie firmy wydawały miliony dolarów, by zakładać sklepy elektroniczne, na które nikt nie wchodził. To był olbrzymi problem, który rozwinął takie usługi jak reklama internetowa, formy reklamowe oraz katalogi stron WWW. Dzięki temu wypłynęły też portale, jako agregatory tych linków. Już wtedy istniało „black SEO” i już wtedy właściciele wyszukiwarek blokowali spamujących
„specjalistów” od SEO. Z perspektywy dekady w zasadzie nic się nie zmieniło. A nawet problem się pogłębił. Tych, którzy próbują zrobić szałowy serwis jest teraz więcej, bo bariera wejścia pozornie zmalała. Jednak doświadczenia przełomu wieków związane z pękaniem bańki internetowej nie jednemu gotują niezły stres przy uruchamianiu nowych sieciowych biznesów.

Moja rada na tą obawę? Bądź cierpliwy. Jeśli robisz coś, co według ciebie jest dobre, z czasem osiągniesz właściwą publikę. Działało to wtedy działa i dziś. Jeśli oferujesz ciekawą i unikalną treść ludzie przyjdą. I będą pamiętać, by do Ciebie wracać po więcej.

Czytaj dalej…