Nowi nie będą się bać!

Moje przemyślenia na Twój temat. Tak – dobrze widzisz – na Twój temat, o kim miałbym mówić tutaj, skoro dla Ciebie piszę?

Tak sobie myślisz: „zwariował, pisze do mnie, przecież ja nic nie chcę, nie chcę żeby pisał bezpośrednio do mnie, on nawet nie wie, kim jestem. Ok, czytam go, bo czasem pod rękę coś wpadnie, ale bez przesady, tak bez ogródek napisać do mnie?”

A ja piszę do Ciebie, żeby Ci podziękować i namówić na więcej, nikt przecież Ci w Sieci nie dziękował za to, że go czytasz. Dziękował?

No właśnie, jestem przekonany, że nikt w Sieci nie napisał wiadomości do Ciebie, dokładnie takiej jak ta i to niezależnie od tego czy jesteś teraz w Krakowie, Warszawie, na Węgrzech czy Drawsku Pomorskim.

Coraz mniejsza grupa z Was zna mnie osobiście i to wcale nie dlatego, że coś robię moim znajomym z „realu” ale dlatego, że rośnie grupa odwiedzających mnie „obcych”. I całe szczęście, bo Ci z „realu” są tacy sami jak ja – gaduły z branży, co to mają zdanie o wszystkim i nikomu nie odpuszczą. Fakt odwiedzania mnie przez całkiem obce osoby tworzy nowe okoliczności przyrody, które powinny wspomóc osiągnięcie kolejnego celu – namówić Was do dyskusji.

Dlaczego osoby, które mnie znają nie chcą dyskutować? Miałem z moją ulubioną ekipą dyskusję na ten temat. W zdecydowanej większości przeważa opinia, że piszę zbyt ekspercko i nie pozostawiam miejsca do dyskusji dla innych. Pojawiają się również opinie, że Ci, którzy mnie znają nie komentują, bo obawiają się, że inni przeczytają ich komentarze albo, że ja sam będę natarczywie udowadniał swoją rację (z tego znany jestem). Dyskusja dotarła do konkluzji, która postawiła mnie przed wyborem albo będę pisał bardziej otwarte teksty (takie zachęcające do dyskusji, ale generalnie bez zawartości) i wtedy pojawią się komentarze pod moją treścią, ale jakość ich będzie niska, albo przyzwyczaję się to aktualnego stanu i będę miał tylko nieliczne komentarze, ale za to na wysokim poziomie.

[poll id=”2″]

Pomyślałem, że może skoro masz obawy przed napisaniem czegoś publicznie to może namówię Cię, aby bez większego skrępowania kontaktować się ze mną mailem? Dlaczego to dla mnie takie ważne? Bo pisanie nie ma sensu bez kontaktu z odbiorcą. Zdecydowanie bardziej wolałbym wyjść przed każdą z pojawiających się w tym serwisie osób i porozmawiać o tym, co mam do powiedzenia. Ale wiem, że nie mogę, więc… To może się umówimy, że nie będziesz się bać i napiszesz, co sądzisz? O tu… Pod spodem? Nie? Ok. Przyjdzie z czasem, tylko przestań się bać! A teraz wypełnij ankietę!

  • Tomasz Stefańczyk

    Feedback: U mnie 3 powody

    1. Piszesz w sposób zamknięty, który nie inspiruje do dyskusji. Stwierdzasz po prostu fakty.

    2. Piszesz bardzo ogólnie. Ciężko dyskutować z „prawdami oczywistymi”. Brak pola do dyskusji.

    3. Problem techniczny: dyskutować w komentarzach na FB czy tutaj na stronie?

  • Dzięki! Ad. 3. usuwam dziś plugin FB do komentowania. Ad. 1. i 2. hmm… pomyślę nad tym bo to nie pierwszy głos w tej sprawie 😉

  • olej

    To ja skomentuję:
    1. Ja dostałem taką wiadomość w internecie od nieznajomego autora. Od kilku nawet. Wiadomość z podziekowaniem za czytanie i za obecność.
    2. Stefan ma sporo racji.
    3. Z tym „bać się” to przegiąłeś. Nawet jeśli to miał być „chłyt małketingowy” 🙂

    • Maciek,
      Nikt nie mówi, że Stefan źle ocenia stan rzeczy 😉 Czasem rzeczy, które nam wydają się oczywiste dla ludzi z branży są takie tylko dla nas 🙂

  • ja się zgadzam z tym, że nie wiadomo gdzie komentować, tu czy na fb..
    proponuję autorską app do wyrzucania komentarzy na fb, a nie app fb co działa i nie działa 😉

  • Illibro

    ciekawa sprawa, inspirujące, czytam te artykuły i się oderwać nie mogę, pozdrawiam