Nie bądź ofiarą losu!

Lubię pisać na weekend, bo nikt tego nie czyta i mogę spokojnie polecieć po bandzie. Miałem napisać relacje z gali bloga roku 2010, ale co można napisać o świetnie przygotowanej imprezie, którą można nazwać spokojnie najbardziej energetyczną blogową imprezą? Dlatego napiszę o czymś innym. Napisze o strachu i zażenowaniu…

Spędziłem wczorajszą noc na wnikliwym czytaniu wielu różnych blogów. I tych, które wygrały w blogu roku, tych, które prawie się o wygraną otarły, oraz takich, które nawet się do tego „konkursu” nie załapały. Czytałem i czytałem chłonąc setki przekazów. Gdy już powoli opadałem na poduszkę przyszła mi do głowy myśl.  Zaczynała się od „Co pozwala…”, nie, zaczynała się od co przeszkadza bardzo dużej grupie mądrych osób zrobić krok do przodu lub podejmować racjonalne decyzje? Z taką myślą poszedłem spać i ona mieliła się całą noc w moim postprocesorze sennym by rano wybudzić mnie ze snu z wynikiem: strach i zażenowanie! Ale o co chodzi?!? Jaki strach i zażenowanie?

Strach to nasz największy wróg. Sprawia, że rezygnujemy ze swoich potrzeb, pasji a w zasadzie wszystkiego, co strach wywołuje. Sprawia, że ukrywamy uczucia, wiedzę, doświadczenie oraz problemy. Przez strach zdecydowanie zatrzymujemy się w rozwoju. Najciekawsze jest to, że strach został wykształcony, jako uczucie zabezpieczające przed nieznanym, swoisty wentyl bezpieczeństwa. To on miał nam mówić, co w jest dla nas dobre a czego mamy nie ruszać. I o ile sprawdza się to, gdy słuchamy go przy okazji spotykania się z żywiołami lub naturą, to już nie bardzo, gdy w grę wchodzą wszystkie działania związane z obszarem uczuć, wiedzy czy komunikacji.

Ludzie zdecydowanie boją się popełniać błędy. Nieliczna grupa jest świadoma, że tylko przez popełnianie ich i wyciąganie wniosków tj. uczenie się na nich jest w stanie osiągnąć najlepsze wyniki. Dlatego tak ważne jest pozbycie się strachu w kontakcie z ludźmi. Nie nauczysz się niczego, gdy nie będziesz popełniać błędów, nie masz szans na żaden sukces, gdy nie wyciągniesz ręki po niego. Człowieku choćbyś najmocniej się starał, jeśli nie przełamiesz strachu nic nie osiągniesz. Tylko przez szacunek dla siebie nie bądź ciołkiem. Jeśli kogoś kochasz powiedz mu to, nawet za cenę dowiedzenia się o braku wzajemności. Jeśli szef nie ma racji, powiedz mu to, bo dobry szef słucha szczerych ludzi – jeśli nie słucha, widocznie jeszcze musi popełnić wiele błędów zanim stanie się dobrym szefem. Nie pyskuj, nie szalej, w życiu trzeba być konstruktywnym. Proponuj i szanuj to mantra szczerych ludzi.

A gdzie to zażenowanie?  Zażenowanie to uczucie, które mnie zawsze zniewalało i dopiero, gdy od niego się uwolniłem poznałem całkiem nowe doznania. Czy zdarzyło Ci się, gdy ktoś koło Ciebie zachował się niestosownie, nieodpowiednio do sytuacji? Czy pojawiło się w tobie uczucie wstydu za tą osobę? Czy chciałeś się ukryć pod ziemię tylko, dlatego, że byłeś tego świadkiem? To uczucie jest dokładnie klonem strachu, jego genetyczną mutacją. Powoduje te same objawy, co strach jednak wywołane są przez inne osoby. To głupota do kwadratu wstydzić się za innych i przez ten wstyd obawiać się racjonalnie funkcjonować w takiej sytuacji.

Namawiam Cię, odpuść sobie te uczucia, bo dzięki temu zrobisz dwa kroki do przodu. Może Twoje życie diametralnie się zmieni, może właśnie ta zmiana jest Ci potrzebna. Może tu gdzie jesteś, jesteś przez przypadek a czas biegnie nieubłaganie. Nie czas na konserwacje stanu w błędzie – szanuj siebie i innych – masz tylko jedno życie.

I proszę nie zrozum mnie źle, ja sam mam też ze strachem problem. Czuję, że codziennie z nim walczę. Gdy wychodzę na scenę podczas MoonCamp’a, kiedy spotykam się z osobami, których zdania nie rozumiem.  Gdy wcale tak nie jest jak sobie wymarzyłem. Walczę i wiem, że często się udaje. Ta wiedza jest największą nagrodą.

Zawsze jest łatwiej odpuścić – jednak, co nam zostanie, gdy wszystko zaczniemy odpuszczać? Czy nasze dzieci taki mają mieć wzór do naśladowania? Kiedy zaczną odpuszczać nas samych?

  • Co mi przypomina jak u nas traktuje się bankrutów.

    W Polsce osoba, której firma splajtowała to looser. W USA to człowiek, który próbował, jest nieprzeciętny, odważny, ma doświadczenie, warto z nim rozmawiać o kolejnym biznesie.

    • Dokładnie, bankrut kojarzy się z oszustem, zdecydowanie pejoratywne znaczenie. Mało ludzi wie jakie jest pochodzenie słowa bankructwa -- w dawnych czasach na targach i centrach gdzie przewijały się pieniądze osoby które prowadziły operacje finansowe (pożyczali, inwestowali itd.) posiadały wyznaczone miejsca, gdzie posiadali stoły i ławy do spotkań. W łacinie słowo ława, stół znaczy bancus. Gdy taki „bankier” źle zainwestował i okazało się, że doprowadziło to do braku możliwości prowadzenia dalszej działalności aby poinformować wszystkich o tym fakcie pozostawiał złamaną ławę. Łamanie w łacinie znaczy ruptus. Złamana ława więc brzmiała bancus ruptus co po wielu mutacjach doprowadziło do Bankrut. To słowo w swojej naturze nie dotyczy więc tego, który prowadził biznes pożyczając pieniądze od „bankiera” ale właśnie tego „bankiera”, który doprowadził do pożyczenia z tak dużym ryzykiem 😉

  • „Zawsze jest łatwiej odpuścić – jednak, co nam zostanie, gdy wszystko zaczniemy odpuszczać?”

    …i wszyscy! Wtedy będzie jak w Polsce, mówię z emigracyjnego doświadczenia patrząc.

  • Świetny wpis! 🙂