Na marginesie

Krok przed rocznicowym wpisem zdradzam powody, dla których piszę bloga. Myślę, że żadna z osób nie spodziewa się tego, co napiszę; a jeśli jednak to  muszę jej pogratulować  dedukcji i empatii w stosunku do moich zawiłych wywodów.

Jakiż naiwny musiałbym być, gdybym wierzył w to, że czytelnicy mnie posłuchają? Za kogo miałbym się uważać pisząc to wszystko do nich? Kto o zdrowych zmysłach zgadzałby się z moimi opiniami? Jest tylko jedna osoba, która bez wysiłku odnajduje sens w tym, co piszę. Tą osobą jestem ja. I nie odbieraj tego jako samolubnego chwalenia się. Ty również siebie znasz najlepiej i nie będę miał nic przeciwko, gdy zrobisz coś dla siebie.

Bo wszystko, co przez ten rok napisałem, napisałem dla siebie. W szaleńczym ściganiu się ze swoimi myślami odkładałem tu na półkę myśli, o których nie chciałem zapomnieć. Wchodzę tu wraz z wami i sam przeglądam to, co napisałem – czasem nie mogąc się nadziwić, że to naprawdę były moje myśli. Bez presji, bez ścigania się na ilość użytkowników, czy wyświetlonych stron. Spokojnie układam swoje półki w internecie. I choć smutno, że nie mogłem wystartować w konkursie na bloga roku – pewnie bym pobił całą konkurencję 😉 – to patrzę z uśmiechem w przyszłość.

Cieszę się, że kolejny raz sprawdza się idea, którą często powtarzam sobie jak mantrę „życie da ci tyle o ile poprosisz, musisz jedynie nauczyć się to robić”. Właśnie w taki sposób powstał pomysł na bloga, wymyśliłem sobie go takiego, jakim jest. To zadanie wcale nie było takie łatwe. Ten okres był pełny niepowodzeń i zwątpienia. Szczególnie gdy to, co robisz zawodowo przenika cię na wskroś i sam już nie wiesz czy możesz to napisać czy nie. W tygielku nieporozumień i konfliktów interesów czasem  trudno się poruszać. Nie wszystko można powiedzieć i nie wszystko jest zrozumiałe. Wiele osób doszukuje się drugiego dna a część gwarantuje, że zdecydowanie jest. Najbardziej rozbrajają mnie komentarze w stylu „ty to już nie masz co robić” albo „widzę, że ci się nudzi” – przerzucam po komentujących okiem z miną bazyliszka i rozważam, która myśl trafi na łamy moonopola. Gdy zasiadam do pisania zawsze zadaję sobie proste pytania.

Czy na pewno chcę to zrobić? Czy będę z tego zadowolony? Czy to będzie ciekawe? Czy powinienem o tym pamiętać? Czy będę szczery? Czy jak się nie uda, spróbuję jeszcze raz?

I gdy odpowiedzi są pozytywne, nie ma siły, która by mnie zatrzymała zanim nie skończę.

[Tu powinny być słowa, które napisałem jednak moja ulubiona korektorka powiedziała – te dwa zdania mi się nie podobają, bo są jakieś nieskromne. To mnie przekonało, aby je usunąć.]

Tymczasem za ten rok chciałbym wam wszystkim podziękować w szczególności tobie, tobie i tobie – ty wiesz, że o tobie mówię. Za inspiracje, za pomysły, za to, że jesteś. Mam szykować się na kolejny rok z wami? Ok. Da się! Nie ma lipy! A teraz klikaj w lubię to! i dołącz do fanów moonopola!

  • Powodzenia w dalszym, wytrwałym pisaniu. Ciekawie piszesz -- nie zawsze to do mnie trafia, aczkolwiek ciekawie 🙂

    Pozdrawiam