MoonCamp i networking

Czyli wezwany do tablicy odpowiadam jak planuję pomóc w krzewieniu networkingu podczas pierwszego spotkania, które mam zaszczyt organizować.

Szymon z Empathy zadał całkiem sensowne pytanie i jak znam życie oczekuje odpowiedzi, która chociaż w małym zakresie zapewni go, że MoonCamp będzie spotkaniem ciekawym dla ludzi z naszej branży.

Aby sprostać jego potrzebom (w zasadzie moim również) nie wystarczy spędzić ludzi w jedno miejsce i powiedzieć im coś ciekawego.  Nie można też wyjść na scenę i przeczytać listy obecności. Nie można chodzić z przybywającymi osobami i ich przedstawiać wszystkim już wcześniej przybyłym. Nie można też zrobić z tego spotkania adoracyjno-towarzyskiego. Co więc począć? Z pomocą przychodzi doświadczenie z wielu konferencji, w zasadzie niedobre doświadczenia. Większość z Was zapewne nieraz spędziła wiele ładnych godzin na konferencjach i pamięta, że każdy prelegent oprócz samego przedstawienia przed prezentacją, jest wsparty informacjami na stronach, w materiałach konferencyjnych. W zasadzie nie ma problemu, aby go zapamiętać czy przypomnieć sobie  jego imię czy nazwisko (wystarczy mieć dobrą pamięć lub program konferencji). Pytanie czy to wspomaga poznawanie się ludzi z publiczności? Nie bardzo. Ci, którzy spędzili czas (miło) na konferencji InternetBeta 2010 (lub wcześniejszej w 2009 roku) wiedzą, że opowieści o tym, że Rzeszów staje się na te kilka dni centrum branży internetowej w Polsce wcale nie są przesadzone. Jednak jak czytamy materiały prasowe to otrzymujemy informacje, że byli z imienia i nazwiska tacy prelegenci i anonimowych 300 różnych osób z branży. A gdzie informacja o tych ”anonimowych”? A skąd ktoś ma się dowiedzieć, kto to ten, co przede mną siedzi i gra w pasjansa? Sala jest anonimowa i nawet, jeśli posiadasz plakietkę (wszystko na niej jest napisane), to jednak ktoś o Tobie się dowie tylko, jeśli stanie naprzeciwko i pozwoli sobie przeczytać.

MoonCamp wychodzi naprzeciw networkingowi z całkiem nowym pomysłem; jesteście równie ważni, co prelegenci i jeśli chcecie się ujawić udostępnię powierzchnię na to, ale musicie sami sobie również pomóc.

Między prezentacjami będzie wyświetlany „slideshow” wizytówek osób, które wyraziły ochotę do networkingu. Wymagane jest, abym dostał od Was zdjęcie, imię lub cokolwiek, co Was identyfikuje (url do Facebooka ;-)) i informację o tym, czego oczekujecie od tego spotkania. W zasadzie informacją może być wszystko naprawdę 😉 Moja niedoceniana i ciągle w skryciu bratnia dusza pomogła zdefiniować różne powody, które pozwolą Wam zauważyć, że może być tam wszystko, np.:

  • Mam fajny pomysł na serwis/usługę i szukam pomocy jak go zrealizować
  • Mam fajny serwis, ale nikt o nim nie wie (tu url do serwisu)
  • Mam fajny serwis i nie mam pieniędzy na jego rozwój
  • Szukam ludzi, z którymi mógłbym na co dzień rozmawiać o trendach w Internecie i mediach w Polsce i na świecie
  • Szukam pracy / zleceń
  • Szukam współpracowników
  • Mam pieniądze i chciałbym zrobić coś fajnego w fajnej grupie ludzi
  • Szukam dziewczyny 😉
  • Jestem praktykiem w necie, a chciałbym być też teoretykiem 😉
  • Chcę się podzielić swoją wiedzą

Osoby, które dostarczą mi informacje o sobie umieszczę również na stronie MoonCampu tak, aby nawet po spotkaniu była możliwość powrotu do poznanych osób i nawiązania dyskusji w sieci. MoonCamp również będzie dostępny na blipie pod tagiem #MoonCamp, a jak dobrze pójdzie na oddzielnym ekranie będzie wyświetlany ten „back channel” (to akurat świetnie się sprawdza!).

To na razie tyle informacji; wkrótce aktualizacja.
Teraz wszystkich, którzy chcą brać udział w networkingu podczas spotkania namawiam do znalezienia zdjęcia i wysłania go na adres moon.pl.kr(małpa)gmail.com wraz danymi, o których pisałem.
I tylko mi nie mów, że nie masz czego wysłać! 😉

  • Tomasz S.

    Jak byłem na targach w Cannes to tam organizatorzy robili takie „randki w ciemno”. Każdy z każdym siedział przez 60 sekund. Grupy byly podzielone na 2 części:

    -- właściciele kanałów tv
    -- producenci

    Oczywiście nie wszystkim się to podobało ale Ci, którzy się chcieli znetworkować to wzięli w tym udział i później… się znetworkowali 😀

  • Tomasz S.

    Acha dodam, że ilość miejsc była ograniczona, bo dla rozluźnienia atmosfery (radka w ciemno!) był alkohol za darmo 😀

  • Maćku, dzięki za wyjaśnienia:) Pomysły fajne.

    Z backchannelem uważaj. Byłem kiedyś na branżowej, poważnej (wydawać by się mogło) konferencji, podczas której na ekranie wyświetlano flakerowy kanał. W pewnym momencie pojawili się żartownisie wrzucający na tagu rozbierane zdjęcia. Organizatorzy dwoili się i troili wrzucając puste wiadomości, aby zepchnąć „obscenę” z ekranu.