Moon*

Czyli dlaczego wiele rzeczy teraz się dzieje lub wstęp do moich planów związanych z Internetem.

Jak większość z Was zauważyła 1 czerwca 2010 postanowiłem się ujawnić z różnymi przemyśleniami na temat „internetopochodny”. Dowodem tego ujawnienia jest niniejszy blog, który przy tym 52 wpisie wychodzi z fazy początkowej w stan stabilizacji emocjonalnej. Blog, który powstał jest częścią układanki, która urodziła się w mojej głowie kilka lat temu przy okazji rozmowy z moim przyjacielem. On to, upominając mnie udowadniał, że taki stary byk jak ja powinien oprócz samego silnego wpływu na organizację, w której pracuje, mieć również swoją markę w rzeczywistości poza firmowej. A, że czasy doprowadziły do zatarcia przestrzeni pomiędzy tym, co jest wirtualne, a co realne, jedną z najprostszych metod na budowanie swojej marki jest działalność w Internecie. Jak to bywa z pomysłami, niektóre wymagają odpowiednio dużo czasu, a inne przebłysku, żeby móc się zrealizować. W moim przypadku przebłysk nie nastąpił, a pomysł, który zrodził się został zapisany na tak zwane lepsze czasy.

Moonopol.pl

Pomysł kotłował się i przesuwał pod naporem różnych ważniejszych spraw do czasu, gdy ponownie spotkałem się z innym swoim dobrym znajomym, który przy okazji całkowitej zmiany kierunku w swoim życiu (dzięki K-Size) przypomniał mi o temacie i zwrócił uwagę, że to nie dobrze, że nic w tej sprawie nie zrobiłem. Ok, powiedziałem nie taki diabeł straszny, wiele się poukładało, więc powinienem spróbować. Zacząłem od Moonopol.pl, który spokojnie się rozwija, ale mój pomysł na działanie jest o wiele szerszy. Zaprojektowałem bowiem 3 obszary działań: blog (Moonopol.pl), networking (Mooncamp.pl), co-thinking, lub jak kto woli co-working 2.0 (MoonSpace.pl).

Mooncamp.pl

Nie od dziś wiadomo, że spotkania, oprócz swojej rozrywkowej części,  są okazją do poznawania ludzi. Możesz wydać miliony na specjalistyczny sprzęt, dziesiątki tysięcy na oprogramowanie, a jednak większość pomysłów opiera się o ludzi i bez nich nic nie wskórasz. Organizując spotkanie branżowe, chciałem zderzyć trzy różne środowiska: „port alowców”, przedsiębiorców – startupowców oraz inwestorów. W każdej z tych grup posiadam znajomych i po mikro sondażach zauważyłem, że jest olbrzymi popyt na tego typu spotkanie. Wiem, że w Krakowie odbywają się spotkania branżowe, jednak im nie zaszkodzi to kolejne spotkanie, myślę nawet, że tylko pomoże. Przede wszystkim ukłony ślę do wszystkich organizatorów, chętnie przyjmę Waszą pomoc 😉

Moonspace.pl

Co-Thinking, bo tak nazywam to przedsięwzięcie, które nie miało jeszcze okazji zaistnieć, to biuro z otwartą przestrzenią, w którym oprócz wspólnego działania ludzi szukających szczęścia w projektach internetowych (szczególnie swoich), pojawia się miejsce, w którym można spotkać się z ekspertami w branży. Tacy eksperci, oprócz swojej wiedzy pozwalającej na pozbycie się wad wrodzonych projektów, mogą również wskazać miejsca finansowania lub samemu to finansowanie zapewnić. To stosunkowo mało rozwinięta idea, ale zaczyna się mówić o takich przedsięwzięciach.

Te trzy idee realizują mój zamysł rozwoju branży Internetowej w Krakowie, dwie pierwsze już zaczynam realizować. Ostatnia jest bardziej wymagającym zadaniem, które będę mógł zrealizować dopiero wtedy, gdy sieć moich znajomości osiągnie masę krytyczną, pozwalającą podjąć wyzwanie do realizacji co-working i co-thinking.

Wszystkich zainteresowanych którąkolwiek z 3 idei, oraz każdą z osobna, serdecznie zapraszam do rozmowy podczas spotkania MoonCamp.

  • Moonspace brzmi podobnie jak to co się dzieje w US w środowisku tzw. Angel investors i spotkań typu This Week in Startups. Czy to ma szanse powodzenia? Czy „ci od pomysłów” nie będą się bali „tych z kasą”, że jak usłyszą dobry pomysł, to go łykną i szybciej zrealizują? Przyglądam się temu od jakiegoś czasu i firmy które się pojawiają na takich spotkaniach jak trwający TechCrunch disrupt zwykle już działają, mają produkt i klientów i ewentualnie szukają kasy na rozwój. Podkradanie im pomysłów ma mały sens i łatwiej jest się w nich wkupić. Na etapie kiełkowania idei boję się, że będą małe chęci dzielenia się pomysłami…

    • Maciej,
      Obawę podzielam, jednak liczę na to, że:
      1. Inwestorzy nie są w ciemię bici i wiedzą, że 80% pomysłu to zaangażowane osoby, która go wymyśliła.
      2. Pomysłodawcy nauczą się, że realizować swoje marzenia można przy użyciu narzędzi i wiedzy która dostępna jest na rynku. Nauczą się również jaką energię daje odpowiednie wsparcie o ludzi i zasoby.
      3. Zginie przekonanie na rynku, że wystarczy coś wymyślić (lub skopiować) pomęczyć się z tym kilka miesięcy by z olbrzymim zyskiem sprzedać. Ten scenariusz przestał być odgrywany w naszej rzeczywistości.
      4. Silne napływy „smart money” wypierają VC i to zjawisko będzie się pogłębiać.
      Moonspace to zarys, szkic, pomysł wsparty o podobne źródła o których piszesz. Koncept jest dużo szerszy ale nie bardzo chciałbym go opisywać w tej fazie.

  • Tomasz S.

    Zgadzam się z MOO, nie zgadzam się MOON. W tym sensie, że tonie takie proste -- przestrzeń i moderator mogą nie wystarczyć: im więcej współtworców kocepcji tym więcej problemów z podziałem ewentualnych zysków, patentów etc itp. Cholernie trudny problem, nawet zakładając dobrą wolę wszystkich (?) i realizację punktu 1-4.

    Nie mniej jednak życzę powodzenia, bo pomysł bardzo mi się podoba.