Matrix w sieci

Matrix w sieci

Od pewnego czasu mam nieustanne wrażenie, że wszyscy daliśmy się złapać w całkiem sprytną pułapkę. Gdy rozmyślam o tym dochodzę do wniosku, że jest tak przygotowana aby nawet na sekundę nie pomyśleć o tym, że w niej się znajdujemy.

Matrix w sieci

Gdy bracia Wachowscy w Matrixie pokazali koncept maszyn, które wygrywając wojnę z człowiekiem zaczęły wykorzystywać ludzi jako źródło energii istniała już jedna teoria dotycząca niesamowitej zdolności kilku gatunków traw do zniewolenia całej populacji ludzi. Człowiek od rana do wieczora stara się aby te konkretne gatunki miały zapewniony cykl życia. Ci mądrzy najeźdźcy z kosmosu (tj. trawy) mają za darmo pełną opiekę i dobry humor. Ok może trochę pokręcona jest ta koncepcja ale pokazuję ją by zderzyć ją z tym co coraz częściej zauważam. Wyobraź sobie świat w którym nie pracujesz tylko wtedy kiedy śpisz choć i tu mam pewne wątpliwości. Wstajesz rano i zaczynasz pracę, kładziesz się spać i kończysz pracę. Przy czym za część czasu dostajesz wynagrodzenie a za drugą część często nawet musisz zapłacić. Czy to jest możliwe?

To się właśnie dzieje na Twoich oczach 😉 Co ciekawe, w zdecydowanej większości ludzie są tylko bateryjkami w całym systemie. A jeśli nie wierzysz to popatrz na to co napisałem od strony Internetu w którym coraz więcej czasu spędzamy. Rano gdy uruchamiasz swoje systemy twoje kliki i wyświetlanie stron wywołuje ruch w systemach, po to istnieją, z tego żyją, nieustannie tego potrzebując. Pracując niekoniecznie w branży Internetowej, coraz częściej wywołujesz strony z internetu karmiąc kolejne wirtualne podmioty żyjące. Nawet jak nie masz na to czasu (tak, czasem są takie zawody) to po tej (płatnej pracy) trafiasz do pracy (za darmo) na rzecz innych. Gdy przeglądasz serwisy, grasz w gry on-line, wykonując jakikolwiek ruch w sieci wiedz że jesteś kogoś pracownikiem. I to zjawisko nie dotyczy w zasadzie tylko internetu. On sam stał się tylko kolejnym środkiem wypełniającym przestrzeń pomiędzy „chce coś zrobić” a „mam to w dupie”. Kiedyś oglądając programy w TV i słuchając radio ludzie wyrabiali godzinki dla tych podmiotów, teraz robią to w sieci.

To ostatnie zdanie kolejny raz przywołuje mi do głowy pytanie, no dobra ale po co? Gdyby tak pozbyć się tych wszystkich wirtualnych czynności, za które ktoś musi dostać pieniądze i w związku z tym powstają kolejne zawody, które wymyślają jak jeszcze z niczego zrobić coś co będzie przynosić pieniądze. Czyżby właśnie nie rozgrywała się w mojej głowie walka pomiędzy najeźdźcami oldskulowymi (trawy) a nowoczesnymi którzy pojawili się niedawno (media+internet)? Bo gdyby tak z wszystkiego wirtualnego zrezygnować to co by nam pozostało?

Sianie, zbieranie, Sianie, zbieranie…