Krótkie formy rządzą?

Rozmyślając na temat przyszłości zwykle zatapiam się mocno w przeszłość i próbuje poszukać, który impuls wywołał dokładnie te zmiany, z którymi dzisiaj się spotykam.

Dokładnie w takim trybie wczoraj natrafiłem na ten film z konferencji Appla o iTunes.


Z tej archiwalnej relacji dowiadujemy się, że świat się zmieni, że ludzie nie będą już kupować albumów. Że pojawi się model wybierania utworów ze „składanek” przygotowywanych przez artystów. Model się dokładnie sprawdził, wywołał zmianę w biznesie muzycznym. Dziś już nie wystarczy nagrać płytę, teraz najważniejsze jest by być aktywnym, by zrobić koncert, by dać coś wartościowego i unikalnego. Ta zmiana dała mi do myślenia. Zauważyłem podobnie wyglądający proces, ale w obszarze wideo, jego skutki pojawiają się już dziś ale jeszcze wszystko przed nami. Nadchodzi era krótkich wypasionych form wideo.

10 lat temu kilka razy w miesiącu ochoczo umawiałem się do kina by oglądnąć jakiś ciekawy film. W tym samym czasie nie oglądałem ani minuty żadnych seriali, po części, dlatego, że nic ciekawego w mediach nie było. Dziś sprawa wygląda całkowicie inaczej. Ja i duża część moich znajomych dalej z przyjemnością oglądamy filmy pełnometrażowe. Jednak czas spędzany na wideo w krótkich formach takich jak wideo w sieci, krótkie reportaże, relacje, wideoblogi czy seriale jest zdecydowanie dłuższy. Co ciekawe, te czynności nas bardziej angażują.

Nie od dziś wiadomo, że biznes filmowy z konkretnego powodu doprowadził do tego, aby filmy trwały ponad 2 godziny. Przemysł wie, że tego typu akcję – spędzenie 3h-4h poza domem – klient wykorzysta do zakupu produktów, na których marża pozwoli dodatkowo zarobić (popcornu, coli itd.) . Przemysł też wie, że telewizje będą w stanie wypełnić taki film odpowiednią ilością reklam przed, po i w trakcie. Biznes powoli zauważa, że dobrze zrobione krótkie formy mają jeszcze większy potencjał. Zauważa „placement”, zauważa „zaangażowanie”, powracanie, czyli czynniki, dzięki którym modele biznesowe pozwalają na utrzymanie dochodów firm, których zarobki są pod nieustannym ostrzałem „wolności” internetowej tj. torrentów, p2p itd.

Czy to nie jest już ten moment, w którym cała machina filmowa (Warner, Paramount, Sony Pictures, Dreamworks, Disney itd.) powinna się skupić na przetwarzaniu swoich świetnych scenariuszy na krótsze formy? Po ostatnich kilku filmach coraz częściej czuje, można by z nich połowę wyrzucić, bo nic nie wnoszą i są tylko zapchajdziurami? Czy czasem nie jest tak, że krótkie formy wytwarzają większe gwiazdy niż te, które pojawiają się w filmach pełnometrażowych? A może to już się dzieje i dlatego z takim rozmachem robione są produkcje takie jak „Lost”, „Dexter”, „Mad Man” czy „Breaking Bad”?

Zdecydowanie czuję tą przemianę, bo wybór jest za duży by poświęcić większość mojego wolnego czasu na długie treści. Zastanawiam się, kiedy pojawi się całkiem nowa forma przekazu „treść filmu pełnometrażowego zmieszczona w 45 minutach” 😉

  • uważam, że wartościowe treści, jak film, dramat teatralny czy powieść przetwają próbę czasu. Inaczej -- Oglądanie Gwiezdnych Wojen czy Łowcy androidów zawsze bedzie ucztą. Nie zadowolę się wpisem Yody na twitterze: „Niech moc będzie z Tobą!”

    • Twoje dzieci będą mieć gdzieś Yodę, one będą oglądać kreskówkę SW: Wojna Klonów. Wyśmieją Cię jak im puścisz Indianę Jonesa, Krótkie Spięcie, Powrót do przyszłości czy ET 😉

  • mysle ze nie beda jej oglądac tylko współtworzyć, nastapi taka integracja mediów ze wojna klonów to bedzie kreskówka, gra i social network jednoczesnie. A ET zobaczą -- nie ma że boli.

    • Obawiam się, że ET odpadnie po 5 minutach. Jak dziś odpadają bajki, które pierwsze 10 minut pokazują kto je przygotował Dzieci tego nie wytrzymują… 😉