Internetowy żółw

Biorąc pod uwagę szybkość modyfikacji i mniejszą barierę dotyczącą testowania nowych rozwiązań z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że z taką dynamiką za 20 lat dalej będziemy tak samo oglądać strony internetowe jak dziś.

Gdy zrobiłem swoją pierwszą stronę, jakieś 18 lat temu, nie potrzebowałem nic oprócz kawałka html’a i tekstu, który miał na niej się pojawić. Po „chwili” mogłem już umieścić własne tło i w morderczy sposób zeskanowane zdjęcia. Później rozpoczęła się era, w której każdy, kto chciał mógł pokazać swoją stronę w sieci. Jednak dziś po 18 latach dokładnie tak samo, żeby skomunikować się z odbiorcami potrzebuję kawałek html’a, trochę tekstu i parę zdjęć. I choć upraszczam wiedząc jak wiele zmieniło się w technologiach, jak mocno ta technologia się uprościła to w gruncie rzeczy, co niby się zmieniło?

Według mnie nic i trochę mnie to martwi. Sposób konsumpcji treści się nie zmienił a dla wielu przyszłością internetu ma być przekaz wideo. Czy to na pewno jest ten kierunek, czy na pewno to jest to, czym w przyszłości internet? Chciałbym powiedzieć „nie”, jednak z niepokojem rozglądam się wokół i nie widzę, żadnych sygnałów pozwalających na stwierdzenie, że jest coś, co wyznacza nowe kierunki.

Zastanawiałem się nad producentami przeglądarek, bo to oni mogą rozpocząć nowy sposób korzystania z Internetu – jednak oni skupieni są na deczko skostniałym w3c i przymilają się, aby być najbardziej „strict”. Później rozważałem udział w czymś nowym firm udostępniających pluginy, ale po zaciętym starciu Adobe i Apple jakoś nie wierzę by to się udało. Moje myśli pobiegły, więc w stronę producentów systemów operacyjnych i tu coś się dzieje. Coś to może za duże słowo, jednak Microsoft, Apple a nawet HP mogą spróbować zmienić, przyspieszyć zmiany w internecie.

Propozycja Microsoftu znana z poniżej umieszczonego filmu wykracza poza ramy przeglądarki i proponuje dosyć świeży widok tego, czego oczekujemy od serwisów w internecie.

Jednak, nawet w tej prezentacji widać, że pewne stare „sprawdzone” mechanizmy konserwuje nowy system a tych najbardziej szałowych nie ma modelu biznesowego. Bo niby, jaki miałbym interes w tym, aby pokazywać wyniki z giełdy bez żadnej możliwości zarobienia na tym czy pogodę bez ani jednej „reklamy”? Kierunek Appla jest równie zamknięty, chcesz mieć nowy sposób na obsługę napisz na mój system aplikację, jednak Apple ma za sobą kilka sukcesów np. kluczową zmianę telefonu, która wpłynęła na cały rynek smartfonów.  Właśnie, dlatego zaliczam ich również do firm z potencjałem na tego typu przewrót.

W branży internetowej dajemy się pokroić za funkcjonalność, efektywność i miliony innych czynników, przez które użytkownicy korzystają z naszych serwisów. Jednak nikogo nie stać na śmiały ruch i wywrócenie wszystkiego nogami do góry. Dziś dodają elementy interaktywności tworzymy nowoczesne gazety a czasem telewizje w internecie, co zwykle jest związane z najkrótszą drogą. To nas uwstecznia, w dobie nowych mediów powinniśmy szukać nowych rozwiązań. Bardzo liczę, że gdzieś w jakimś komputerze, ktoś teraz montuje coś, co oleje te stare sposoby korzystania z stron internetowych i wkrótce pojawi się coś całkowicie odmiennego, co pozwoli wyjść nam na inne poziomy odbioru treści. Choć czuje, że branża, która jednak woli odcinać kupony będzie takim rozwiązaniom rzucać kłody pod nogi i wieszać kamienie u szyi. Dlatego ten spokojny internetowy żółw będzie kroczył spokojnie do czasu, gdy jakieś sprytne rozwiązanie nie zmusi go do schowania głowy. Trzymam za to kciuki. Może czegoś nie widzę?

  • Na ogół iskrą do wielkich zmian jest wielka potrzeba -- dopóki przeciętny użytkownik neta będzie nim przytłoczony i się w nim gubił tak długo naturalnym trendem będzie upraszczanie obsługi stron i ich przekazu. Zmiany w sieci są wynikiem ścierania się interesów koncernów, programistów i zwykłych użytkowników( aktywnych i nieaktywnych). Słowa w nawiasie mają ogromne znaczenie, ponieważ jak dla mnie to właśnie bierność użytkowników jest hamulcem.