jednorożec

Gdzie są jednorożce?

Nie mam wątpliwości, że gdy na stole do wyboru leży optymizm i pesymizm wybieram pierwszy. Nie widzę w tym czegoś złego, bo potrafię myśleć. Potrafię wziąć każdy optymizm w ręce i obrać z reklamowego opakowania. Czasem przeraża mnie brak zawartości gdy wyżej wymienioną operację już dokonam, jednak wtedy przypominam sobie gumy Donald, które kupowałem za bony dewizowe w Pewexie. Zawartość nie była tak istotna jak opakowanie.

Nie przerażają mnie obrzydliwi i naiwni zaślepieni obłudną wiarą w swoje szczęście optymiści. Nawet ich lubię. Wyobrażam sobie ich jak małe dzieci, nie obciążonych doświadczeniami życia, płaczącymi tylko chwilę gdy mocno przywalą głową w stół. Wiem, że znów wstaną i będą zastanawiać się co ciekawego jest w otoczeniu.

Przerażają mnie wyrachowani i nieustannie sceptyczni pesymiści, którzy marzą o tym aby ich styl, ich sposób postrzegania był główną mantrą każdej osoby jaką napotkają. Przerażają mnie ich mrożące krew w żyłach opowieści o świecie w którym każde działanie prowadzi do porażki. Nienawidzę pesymistów, szukających dowolnej możliwości do udowodnienia, że to co mam nie jest tym co powinienem mieć oraz, że to co powinienem mieć nigdy nie będzie mi dane.

Gdy na stole leży optymizm i pesymizm w równej mierze jest całkiem bezpiecznie, ten stan jest najbardziej przyswajalny. Lubię go, pozwala mi spokojnie badać różne punkty widzenia. Wierze w optymizm bo pozwala mi widzieć rzeczy w jaśniejszym świetle. Potrzebuje go do życia.

nosorożec i Dali

Jednak uważam, że pesymizm jest moim zaworem bezpieczeństwa, który pozwala odrzucić pomysł na ogłoszenie światu w optymistycznym uniesieniu, że odkryłem jednorożce na sawannie w Afryce (są tylko szare, deczko otyłe i ludzie mówią na nie nosorożce).