FaceBóg wie gdzie jesteś!

Czyli kolejny raz o prawie wielkich liczb i dostępie do nieograniczonej wiedzy statystycznej.

Jeśli choć raz zdawało Ci się, że możesz bezkarnie udawać znajomym czy pracodawcy, że w ciężkim stanie chorujesz w domu aby załatwić swoje prywatne sprawy czy aby się ukrywać, wstydź się. Jeśli przy tej okazji korzystałeś, z Facebooka wstydź się jeszcze raz, bo nie wiesz, że on bez większych nakładów wie skąd piszesz i to bez żadnego zmuszania Cię do podawania lokalizacji.

Totalnie upraszczając można przyjąć, że Internet działa, dlatego, że każde urządzenie w sieci musi posiadać unikalny adres. Są w sieci dostępne bazy adresów IP zgeolokalizowanych (czyli takich, które wskazują obszar, na którym dane urządzenie może być podłączone do sieci). Wskazywanie adresów IP na obszarze jest najczęściej wykonywanie na podstawie wiedzy o przydziale poszczególnym operatorom grup adresowych lub dostarczane są bezpośrednio przez administratorów sieci. Pisanie o tym jest dla geeków i  NIE BĘDĘ o tym pisał 😉 – obiecuję.

Zatem, wyobraź sobie, że tam na górze siedzi sieciowy FaceBóg i obsługuje ponad pół miliarda ludzi, którzy, przecież muszą mieć „unikalne” adresy by być w sieci. Czy jeśli FaceBóg dowie się od mojego sąsiada, który podłączony do sieci jest za pomocą Ery, że siedzi on teraz na werandzie swojego domu, to, gdy ja się połączę z tym samym nadajnikiem-odbiornikiem (BTS’em) i dostanę ten sam adres IP to FaceBóg nie domyśli się, że dzieli mnie od sąsiada niewielka odległość? A jeśli z sieci firmowej dostępuje do FaceBooka przez jednen adres IP 50 użytkowników to gdy któryś z nich poda np. miejsce przebywania z pomocą GPS’a w swojej komórce czy wiedza ta nie będzie mogła służyć, do określenia adresów pozostałych 49?

Będzie mogła, bo jak bardzo FaceBóg się może pomylić przyjmując takie uproszczenia? Nie bardzo. I w tym rzecz – skala aktywności użytkowników a dzięki temu potencjalnych przypadków nieświadomego lokalizowania IP jest tak duża bym mógł powiedzieć, że: niestety FaceBóg to może wiedzieć gdzie się znajdujesz i prawdopodobnie wie. Wie gdzie przebywasz, gdy robisz zdjęcia używając jego aplikacji, wie gdzie jesteś, gdy wpisujesz nowe statusy, wie, że inni użytkownicy korzystający z tych samych sieci są blisko Ciebie. Za każdym razem, gdy coś od niego ściągasz lub mu wysyłasz wie gdzie jesteś, bo FaceBóg ma wtyczki, całkiem nieświadome wtyczkowatości wtyczki tj. swoich użytkowników w tym i Ciebie. To również Ty szepcąc słówka związane z wydarzeniami dziejącymi się wokół Ciebie dajesz „cynk” wielkiemu bratu by mógł odnotować w swoim dzienniku na później – czy to wykorzysta? Nie wiem, ja bym to wykorzystał do nowego produktu Facebooka „Deal’s” by bez świadomego lokalizowania się przez użytkownika podrzucać mu to, co jest blisko jego miejsca czy miejsc, które odwiedza. Bo skoro FaceBóg wie, że przynajmniej 2 razy w miesiącu piszę do niego z różnych lokalizacji w Warszawie to, dlaczego nie ma mi powiedzieć, że w tych miejscach coś fajnego mogę dostać „taniej” w innych terminach? Ale jest tak wiele możliwości dobrych i złych, że boje się na samą myśl o tej wiedzy.

  • Toć to samo dobro, a nie zło.

    Nie dość, że nie musisz mówić gdzie jesteś to FB jeszcze Ci powie, co może dla Ciebie zrobić!

    • Zło pojawi się wtedy gdy inni bez twojej obrony przed tym dowiedzą się, że jesteś tam gdzie nie powinieneś być 😉

  • TheAër

    Właściwie, to sieć GSM/3G też opiera się na protokole IP, a wszystkie wiadomości przekazuje jeden z serwerów głównych operatora (gdy łączysz się mobilnie). Dla przykładu: łącząc się z Kielc przez Plusa, Google określał moją lokalizację na Warszawę. Teraz mieszkam w Norwegii, w Trøndelagu -- łącząc się przez telefon, Google mówi, że jestem w Trondheim, przez sieć naziemną -- Bodø (700 km na NE).

    Jednak zupełnie inna kwestia, gdy mówimy o osiedlowych sieciach ; )