bloger tablica

Co dalej z blogami?

Faktem jest, że każda „gwiazda” potrzebuje dziesiątek osób, które pilnują by ten status utrzymała. Dlatego tak dużo zarabiają, bo z tego wynagrodzenia muszą sypnąć karmy dla swoich promotorów. Bloger w internecie również potrzebuje osób, które będą mu pomagać dystrybuować, przypominać o nim innym, twittować, publikować na forach, blipować, facebookować a nawet aktywnie komentować jego wpisy.

Samotny bloger operuje skomplikowaną maszynerią

To cała armia ludzi, która w odróżnieniu do modelu „gwiazda i jej świta” udziela się w modelu „Gwiazda i anonimowy użytkownik”. Jedyną nagrodą za ich udział w rozwoju bloga są kolejne wpisy. By zająć się tylko blogowaniem potrzebne są też pieniądze na utrzymanie.

Gołym okiem widać, że blogowanie nie jest generatorem fortun, szczególnie tu u nas w Polsce. Raczej nie można zarobić z reklam dystrybuowanych przy treści ani liczyć na jakieś atrakcyjne akcje sponsorskie. W gruncie rzeczy blogowanie jest dla blogującego a każda akcja użytkownika na serwisie, jest nagrodą za wpisy.

Na rynku są metody na to by bloger, lub marka za, którą się kryje, przekroczył granicę popularności wprowadzając serwis do grupy, na którą popatrzą planujący kampanie reklamowe. Jedna z podstawowych metod to dużo pisać albo jeszcze więcej pisać. Najlepiej pisać do szerokiej grupy czytelników. Są tacy, którzy twierdzą, że wystarczy być kontrowersyjnym i jechać po bandzie, jednak to bardzo ryzykowny sport.

Gdy obserwuje blogosferę zauważam, że naprawdę nieliczni blogerzy potrafią wyrzucić z siebie 3-4 wartościowych treści dziennie. Z punktu widzenia rynku reklamowego nie tworzy to odpowiedniej masy do przekazu reklamowego. Serwis z treściami dla setek tysięcy użytkowników powinien oscylować, w co najmniej 20-30 wpisów dziennie z szerokiego spektrum tematyki. Gdy bloger chce rywalizować z innymi podmiotami musi wiedzieć, z czym się ściga. Portale produkują dziennie około 300-400 newsów a do tego dochodzi jeszcze treść redakcyjna.

Jeden bloger pisząc 10 wpisów dziennie nie będzie w stanie samodzielnie osiągnąć jakości, takiej, aby użytkownicy uznawali go za źródło atrakcyjnej treści. Będzie również miał problem z kierowaniem treści do szerokiej grupy. Tworząc treść dla „znawców tematu” może pozwolić sobie na uproszczenia, których użycie w tekście będzie powodowało dla innych zmieszanie. W przypadku dokładnego tłumaczenia pojęć w każdym z tekstów bloger będzie doprowadzał „znawców” do znudzenia by chwilę później przenieść ich w stan snu. Trudno dogodzić wszystkim – wiedzą to wszyscy, którzy próbują się zmierzyć z tym problemem.

Skoro jedną z najprostszych możliwości na zdobycie odpowiedniego audytorium jest dużo ciekawych treści a trudno je samemu tak szybko pisać, to zarabianie na nim jest super ciężkie. Wystarczy rzut oka na to jak radzą sobie inni „wydawcy” np. prasę czy większe podmioty internetowe by znaleźć rozwiązanie i spróbować sił w zarabianiu na blogu. W każdym serwisie tematycznym lub informacyjnym widać, że autorów jest tam wielu. W takim biznesie podstawowa praca sprowadza się do odpowiedniego formatowania i dobierania tekstów tak, aby ustalić przekaz, który ściągnie użytkowników na serwis.

Część blogerów to zauważyło i dokładnie taką drogę obrali. Nagle z blogerów zamienili się w wydawców, czasem pisując autorskie teksty. Gdybyś dziś, będąc częstym użytkownikiem Antyweba obudził się po 3 letniej śpiączce to mocno zdziwiłbyś się tym, co znajduje się w serwisie. Zdziwiłbyś się również, że występują tam całkiem nowe osoby a nie tylko Grzegorz Marczak. Vbeta, Spider’s Web również idzie tą drogą. Budując grupę autorów, możesz pozwolić sobie na częste artykuły z różnych obszarów dopasowując tematykę do różnych odbiorców. Dodatkowo dzięki tej konsolidacji zwiększa się ilość pomocników wykonujących potrzebną dla bloga społecznościową agitację. Dodatkowo sami autorzy w związku z tym, że występują pod jednym szyldem wspierają się i inspirują a to wszystko również dobrze wpływa na serwis.

Mam wrażenie, że w najbliższych latach idea blogowania dalej wcale nie będzie atrakcyjna dla reklamodawców. Jestem nawet przekonany, że wielkich kokosów nie zbiją przedsiębiorczy konsolidatorzy blogerów, którzy zatrzymają się jedynie na konsolidacji. Przepaść pomiędzy zarobkami blogerów a konsolidatorami będzie się poszerzać by w końcu doprowadzić do sytuacji, w której na polskim rynku pojawią się wydawcy typu Arianny Huffington, Kennetha Lerer’a, Jonah Peretti, którzy będą mieć na tyle charyzmy, aby zebrać część rynku opinii pod jedną marką. Dziś próbują to robić Radek Krawczyk i Igor Janke w salonie 24, jednak trudno mi ocenić czy ten kierunek, który obrali jest właściwy. Z jakiegoś powodu salon odbierany jest, jako źródło opinii jedynie w obszarze polityki.

Może powinienem zacząć budować bazę autorów? Coraz częściej nad tym się zastanawiam. Nawet widzę potencjalne możliwości.

  • Ja na razie myślałem o wpisach gościnnych, tworzenie platformy / serwisu -- jakoś do końca do mnie nie przemawia.

    • A dlaczego nie? Za dużo roboty czy nie czujesz siły takiego serwisu?

  • Otrzymujesz ode mnie nominację do One Lovely Blog Award:)
    Szczegóły na: http://ircia-mojeszczescie.blogspot.com/
    Pozdrawiam:)

  • No coś jakbyś opisywał moje ostatnie działania. Zobaczymy jak wyjdzie konsolidacja kilku blogów w połączeniu z barcampem.