Bucerzy

Byłem ostatnio na prezentacji Pawła Opydo, w której postawił tezę, że bloger, powinien być bucem. Teza jak teza, temat nośny dla 15 osób, bo niby, kogo obchodzi, że ktoś jest albo nie jest blogerem? To będzie najkrótszy wpis, jaki napisałem – może to dobrze.

Z prezentacji wynika, że mogę być Doberem – dobrym głaskającym świat blogerem albo Bucerem – czyli blogerem bucem, który do wszystkich się czepia i ma swoje zdanie. Szczerze mówiąc ta socjotechnika do mnie nie trafia. Bo niby, kim jest Seth Godin, czy inni blogerzy świata? Czy rzucają się z pazurami na świat by wszystkim wokół udowodnić, że mają swoje zdanie? Sterta bzdur aż wstyd tak uprościć blogosferę, to jakby pani od pichcenia przepysznych potraw powiedzieć, że będzie bardziej czytana, gdy zacznie czepiać się dostawców mięsa, warzyw, przypraw itd. Przecież to nie ma znaczenia czy jesteś blogerem, dziennikarzem, bądź kimkolwiek chcesz. Przecież zawsze możesz coś powiedzieć, co zainteresuje ludzi, co ma do tego czy jesteś „bucem” czy nim nie jesteś? Czyżby jakiś konkurs na Internetowo-blogową Dodę się szykował? To bardzo tanie granie. A dla bardzo pyskujących polecam uzdę zrzędy.

A jeśli uzda nie pomaga to ja od dziś jestem tym pingwinem 😉

  • jesli sie nie ma wiele do powodzenia w kwestii merytorycznej, to idzie sie w emocje generowane przez zaczepny styl (i para-majacym-swoje-zdanie).

  • Straszne, bloger powinien być osobą z własnym zdaniem, ale to nie oznacza, że musi krytykować wszytko i wszystkich. Dober i Bucer:/, wolę być sobą.

    • Ewelina, bo nie ma znaczenia jak się nazwie człowiek tylko to, co wywołuje, gdy go przeczytamy -- tak przynajmniej dla mnie. Może być motorniczym zakładów produkcji zabawek drewnianych i pisać teksty, które z chęcią przeczytam a również może być najważniejszą osobą w państwie i pisać farmazony 😉

  • @M.Maciejowski: Myślę, że to jest tak, że każdy postrzega blogosferę ze swojego miejsca siedzenia.
    Paweł wczoraj opisał swój bliżej nieskonkretyzowany, pod-publiczkowy, wymarketingowany świat bez polskich liter i ok. Będzie jakoś reagował na to co się dzieje, jeśli będzie dużo hejterów -- powie, że to była prowokacja i o to mu chodziło, a jeśli dużo pochlebców -- powie, „a nie mówiłem”. Myślę, że najlepszym sposobem jest osiągnięcie innego poziomu.

    • Piotr: ok 😉 osiągnięcie innego poziomu jako określenie „lepiej o tym nie mówić” mi się podoba 😉

  • Pingback: Blogowy kryzys czy świetna podpucha? - Moonopol.pl()