A gdybym był

młotkowym… to pewnie średnio by mnie interesowało to co poniżej napisałem, a odnoszę się do działań rządowych czy też publicznych w aspekcie szeroko pojętego Internetu.

Gdybym miał wpływ na to co zostanie zrobione w następnym dziesięcioleciu z punku widzenia Internetowej publicznej działalności kraju to rozpocząłbym od stworzenia strategii działań, której głównym celem byłoby wykorzystanie potencjału Internetu jako:

  1. Źródła informacji i komunikacji obywatel <-> państwo
  2. Optymalizacji kosztów urzędowych oraz obywatelskich
  3. Narzędzi wspomagających życie obywateli
  4. Bezpiecznej platformy weryfikującej tożsamość obywatela

Prawdopodobnie wymagane byłoby całkowite przekształcenie aktualnych „układów” odpowiedzialnych za istnienie państwa w Internecie. Możliwe, że stworzenie odrębnego ministerstwa wreszcie poniosłoby rangę Internetu do poziomu, w którym można byłoby ją przełożyć na wymierne działania.

Takie „Ministerstwo ds. Internetu” stworzyłoby zręby strategii uwzględniającej ww punkty, oraz byłoby w całości odpowiedzialne za spójne realizowanie jej we wszystkich innych ministerstwach, urzędach i jednostkach państwowych.

Dlaczego to takie ważne? Aktualnie każde ministerstwo ma inny serwis informacyjny na dodatek sprawia wrażenie państwa w państwie.

O ile każdy rozumie, że inny serwis to inny jego wygląd, funkcjonalności, mechanizmy i metody komunikacji, których za każdym razem musi się nauczyć by sprawnie korzystać z serwisu w to już nieliczni wiedzą co znaczy „inny serwis” od strony jego wyprodukowania, prowadzenia i modyfikacji dlatego

  • No więc wybrałem się złożyć podanie dla mojego Tomka, niestety kolejka na 150 osób (długi weekend) i brak wyciągu z aktu urodzenia nie pozwoliły mi wykonać tej operacji. Dlatego ze złością zagryzłem wargi i oddaliłem się w kierunku drzwi… marząc o tym aby tam już nigdy nie wrócić…
    Tekst pani w okienku do kobiety z dzieckiem na ręku:
    -- Normalnie jest tu kolejka na maksymalnie 10 osób, dlatego nie ma oddzielnego stanowiska dla podań dla dzieci (wymagani 2 rodzice, więc w wielu wypadkach pojawia się też dziecko)

  • Postulaty bardzo ciekawe, ale w tym kraju to chyba mało realne. Do tego potrzebny byłaby jeden, spójny pomysł, konsekwentnie realizowany bez względu na zmianę władzy. A czy w Polsce kiedykolwiek jakakolwiek władza konsekwentnie realizowała pomysły starej ekipy. Szansą byłby szeroki konsensus społeczny i polityczny na miarę tego z Finlandii lat 90. A na to raczej nie mamy co liczyć.